Żyją w strachu przed latającymi kamieniami i katastrofą
Kilkudziesięciu mieszkańców Imielina dwa razy dziennie na dźwięk syreny alarmowej musi kryć się w domach. W sąsiadującym z ich posesjami kamieniołomach wysadzane są skały. Do ogródków i na budynki lecą kamienie. To cud, że nikt jeszcze nie oberwał. Trzęsie się także ziemia. Inspektor budowlany orzekł, że 12 budynkom grozi zawalenie!
– To przypomina zabawę w „lotnik kryj się”. Jak tylko rozlega się syrena łapiemy dzieci i biegniemy do domów. Tak już trzeci rok! Kamienie lecą jak granaty. Domy nam popękały! – skarży się Ludwik Niejadlik, mieszkaniec ul. Kamiennej w Imielinie, którego dom stoi zaledwie 110 metrów od przepaści, za którą zaczyna się wyrobisko.