Czad zabił dwie starsze kobiety
Dwie kobiety w wieku 92 i 72 lat śmiertelnie zatruły się tlenkiem węgla w jednym z domów przy ul. Plażowej w gdyńskiej dzielnicy Orłowo.
Policja ustala, kiedy doszło do tego tragicznego zdarzenia, jednak wszystko wskazuje na to, że śmiertelny czad ulatniać się zaczął w nocy z soboty na niedzielę z zapalonego niedopałkiem papierosa tapczanu.
- We wtorek o godz. 11.25 zostaliśmy zawiadomieni przez córkę Marii P., która była bardzo zaniepokojona tym, że jej 92-letnia matka długo nie wraca do domu - mówi Hanna Kaszubowska, rzecznik prasowy komendanta miejskiego policji w Gdyni. - Z relacji tej kobiety wynikało, że jej matka poszła odwiedzić swoją drugą córkę - 72-letnią Irenę B. w sobotę. Zawiadomiliśmy pogotowie ratunkowe i straż pożarną. Wstępne ustalenia wskazują na to, że do tragedii doszło w sobotę późnym wieczorem. O tej porze jeden z zatrudnionych w pobliżu pracowników ochrony słyszał jakieś trzaski wydobywające się z tego domu. Prowadzimy dochodzenie w tej sprawie.
Drzwi do mieszkania były zamknięte. Strażacy musieli je wyważyć. Ich oczom ukazał się makabryczny widok.
- Tuż przed drzwiami wejściowymi do domu leżały dwie starsze kobiety. To świadczy o tym, że próbowały się ratować. Zwłoki były całe osmolone - informuje mł. aspirant Daniel Duda, dyżurny straży pożarnej. - W jednym z pokojów stał nadpalony tapczan. Wszystko wskazuje na to, że to z niego ulatniał się trujący tlenek węgla. W mieszkaniu było bardzo zimno. Pomiary stężenia tlenku węgla nic nie wykazały. To też potwierdza hipotezę, że pożar wydarzył się kilkadziesiąt godzin wcześniej. Te kobiety nie miały szans na przeżycie, tym bardziej że wszystkie okna w mieszkaniu były bardzo dokładnie pozamykane. W mieszkaniu po kilku godzinach zabrakło tlenu. To też przyczyniło się do tego, że pożar sam zgasł.
Zdaniem strażaków, sytuacja wyglądała następująco: jedna z kobiet usnęła z zapalonym papierosem w ręku. Od niedopałka zapalił się tapczan. Ogień tlił się przez kilka godzin. Gdy kobiety się ocknęły i zobaczyły, co się dzieje, półprzytomne próbowały dojść do drzwi, jednak zabrakło im sił. Mieszkanie było całe zadymione. Stężenie tlenku węgla w ich krwi było już za duże. Straciły przytomność tuż przed drzwiami wyjściowymi.
- Lekarz pogotowia po przybyciu na miejsce zdarzenia stwierdził, że obie starsze panie nie żyją - mówi Marian Kentner, dyrektor pogotowia ratunkowego w Gdyni. - Kiedy nastąpił zgon, potwierdzi sekcja zwłok.
Oprócz zmarłych na skutek zatrucia tlenkiem węgla kobiet w domu, w którym doszło do tragedii, strażacy znaleźli też sześć martwych kotów.
Dwie starsze mieszkanki ul. Plażowej to druga i trzecia śmiertelna ofiara zatrucia tlenkiem węgla w tym roku w Gdyni. W lutym 32-letnia mieszkanka ul. 10 Lutego śmiertelnie zatruła się czadem podczas kapieli. Tlenek węgla ulatniał się z piecyka gazowego. W tym roku również tuż po rozpoczęciu sezonu grzewczego czadem zatruła sie kobieta i jej 3-miesięczna córeczka. Obie zostały przewieziony do Kliniki Medycyny Morskiej i Tropikalnej. Tam zostały umieszczone w komorze hiperbarycznej, co uratowało im życie. Tym razem również trujący czad ulatniał się z piecyka w łazience.