Stal Mielec - MMTS Kwidzyn 29:30
W Mielcu, na pierwszy po kilkunastu latach przerwy mecz ekstraklasy piłkarzy ręcznych, przybyło ok. 2000 widzów. Choć dramaturgii nie brakowało, to jednak mogli oni opuszczać halę nieco zawiedzeni. I dobrze - bo Stal przegrała z MMTS Kwidzyn 29:30 (12:15).
MMTS Kwidzyn: Gawlik, Suchowicz - Cieślak 1, Czertowicz 2, Janiszewski 6, Kawczyński 1, Krieger, Kwiatkowski, Markuszewski 2, Mroczkowski 5, Peret, Urbanowicz 2, Wardziński 9, Waszkiewicz 2.
Trzy sekundy przed końcem Artur Gawlik obronił rzut karny, a jego wykonawca - Michał Salami (9 bramek) pomylił się po raz pierwszy w tym meczu. Wcześniej spotkanie miało kilka zwrotów akcji.
Początek należał do gospodarzy, którzy prowadzili 3:0, 5:2 i 9:6. Potem MMTS zdobyło 4 gole z rzędu i do końca pierwszej połowy kontrolowało wydarzenia na parkiecie.
Po przerwie Stal szybko jednak odzyskała prowadzenie, ale potem górą byli raz gospodarze, raz goście. Na gole Salamiego odpowiadali Bartosz Janiszewski i Jacek Wardziński. Gdy trzy sekundy przed końcem sędziowie odgwizdali rzut karny, wydawało się, że mecz zakończy się remisem, ale wtedy w roli głównej wystąpił przeciętnie do tej pory spisujący się Gawlik.
- To był mały horror - przyznaje Robert Majdziński, menedżer MMTS. - Jednak moim zdaniem w Mielcu jeszcze niejeden zespół będzie miał kłopoty. Doping 2000 widzów to poważny atut gospodarzy.